2012-08-06

"Pora umierać".

Czekał ten film na mnie już od dłuższego czasu. Mam bowiem tak, że czasami bardzo chcę jakiś film oglądnąć, ale gdy w końcu staję się jego właścicielką, ochota na natychmiastowy seans akurat tego filmu znika. Leży sobie zatem takie filmowe dziełko i czeka, aż ponownie nabiorę na niego chęci. Tak właśnie było z filmem "Pora umierać", po który sięgnęłam głównie z uwagi na Danutę Szaflarską. Bardzo sobie ją cenię, a poza tym lubię na nią patrzeć, bo po pierwsze jest to już stara, ale nadal piękna i budząca ciepło w sercu kobieta, a po drugie posiada ona ten przedwojenny czar, tą historię za sobą, która tak mnie fascynuje.





W "Pora umierać" pani Danuta zagrała w 2007 roku, mając już wtedy 92 lata! (urodzona w 1915 roku, za trzy lata, jeśli nie wydarzy się nic tragicznego skończy 100 lat!) Nie wiem czy grała samą siebie, po części na pewno tak, ale postać, którą mamy okazję oglądać na ekranie przez ponad 1,5 godziny jest obrazem tego jaką staruszką ja chciałabym być za te 60 lat (wow!) W oczach społeczeństwa starsza, samotnie mieszkająca kobieta jest kobietą przegraną, której zdaniem niektórych nie należą się nawet podstawowe oznaki szacunku. Prawda jest jednak inna, pani Aniela jest bowiem bardzo zaradną, w miarę samowystarczalną, nie dającą się zastraszać osobą. Oczywiście żyje przeszłością, wspomnieniami i niestety czekają ją w związku z tym pewne rozczarowania, ale niestety takie jest życie. Ważne jednak, by nie dać się do samego końca, by twardo stać przy tym co dla nas ważne, by uczyć i wyciągać wnioski ze swoich błędów. 

Sama fabuła filmu nie jest skomplikowana, ale nie to miało być elementem na którym widz ma się skupiać. Chodzi o starość, chodzi o mądrość, którą ona ze sobą niesie a z której młodzi (nierzadko tylko trochę młodsi) nie chcą korzystać, zapominając, że przecież za kilka, kilkanaście czy daj Boże te kilkadziesiąt lat sami znajdą się w podobnej sytuacji, starego człowieka, który przecież jeszcze ciągle na coś czeka, a wydaje się, że nikt inny nie chce mu już w tym czekaniu towarzyszyć. Niepotrzebny balast? Niestety głupota ludzka nie zna granic i dla niektórych czubek własnego nosa jest najważniejszy...

Film refleksyjny. Dla mnie bardzo zrozumiały, momentami zabawny, ale również poruszający. I tylko szkoda, że Ci, którym lekcja szacunku wobec starszych by się przydała, prawdopodobnie nigdy tego filmu nie zobaczą:/

11 komentarzy:

  1. Ciekawie opisana. Kiedyś postaram się sięgnąć po ten film ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam pół godziny. Nie dlatego, że mi się nie podobał, bo podobał bardzo. Ale był zbyt późno (miałam podejście ponad dwa lata temu), a do tego dźwiękowcy mnie zabili - nie rozumiałam słów, bo dźwięk był burczący, a jak Pani Szaflarska odłożyła telefon, myślałam, że mi ucho spuchnie.
    Może kiedyś ktoś doda do jakiejś Gali, czy innej Vivy, wtedy obejrzę na spokojnie w dzień. Ze słuchawkami na uszach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na dźwięk nie narzekałam, czyli musi to być sprawka dźwiękowców telewizyjnych (ale oni chyba nie mogą zmieniać intensywności dźwięku w filmie?:)) lub wrażliwych uszu po prostu:D W każdym bądź razie, film wart zobaczenia.

      Usuń
    2. W telewizorze to się polskich filmów nie da oglądać. A Ty widziałaś z dvd?

      Usuń
    3. Tak:) I teraz się zastanawiam czy ja te wady dźwięku po prostu zignorowałam czy to naprawdę jakieś przewinienie dźwiękowców telewizyjnych w twoim przypadku?

      Usuń
  3. Uwielbiam ten film i uwielbiam panią Szaflarską. Widziałam go raz w kinie (kiepsko było z głośnością faktycznie) i ze dwa razy w tv (z głośnością już było ok). Za każdym razem się wzruszam i za każdym seansem mam pragnienie uściskania pani Danuty. Tak mocno, mocno!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz Danutę Szaflarską poleciłabym Ci pierwszą powojenną komedię "Skarb" z jej udziałem. Zagrał tam również prze-przystojny Jerzy Duszyński:P ja sama panią Danutę uwielbiam za jej głos, który nic a nic się nie zmienił od czasu "Skarbu":) I masz rację, ja też chciałabym ją uściskać!:)

      Usuń
  4. Oj "Skarb" kocham! oglądałam go już wiele, wiele razy. Mam go na DVD:) Na moim weselu, który był w konwencji filmowej w tle na telebimie leciał właśnie ten film:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooooooooo! A ja się tu wysilam hehe:)))

      Usuń
  5. KOCHAM ten film!!! Widziałam go dwa razy: i w kinie, i w telewizji. To film, który mogłabym oglądać i oglądać. Mądry, poruszający, piękny, prawdziwy.
    To na takie filmy młodzież powinno się obowiązkowo ciągnąć do kin, zamiast na te wszystkie ciężkawe i często mierne ekranizacje lektur szkolnych.... Ech...!!

    Pozdrowienia serdeczne ślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. O ile więcej mógłby takich młodych nauczyć...? Pozdrawiam również:)

      Usuń