2012-08-29

"Woda różana i chleb na sodzie" Marshy Mehran.

Rozkręcam się i nabieram coraz większego zaufania do W.A.B.-owskiej "serii z miotłą". Jak dotąd nie trafiłam  bowiem na książkę pod jej szyldem wydaną, która by mi się nie podobała, co więcej nie trafiłam na książkę, która byłaby poniżej poziomu, po przekroczeniu którego literatura kobieca staje się miałka, przewidywalna i infantylna. To po prostu mądre, ale nie przemądrzałe i nudne powieści dla kobiet. To lubię:)




Ponieważ pierwszą część tego dwutomowego wydawnictwa czytałam już jakiś czas temu, obawiałam się trochę, że wracając za sprawą tej książki do Ballinacroagh będę miała pewne problemy z ponownym odnalezieniem się w sytuacji czy bohaterach i ich losach. Okazało się to jednak niezwykle łatwe, a sama lektura powieści sprawiła mi wiele przyjemności i  pomimo, iż okazała się trochę gorsza od swojej poprzedniczki to jednak przekonała mnie o tym, że tzw. babskie czytadła naprawdę mogą być dobre, nieograne i na poziomie.

Minęło półtora roku od kiedy trzy irańskie siostry Aminpur pojawiły się w irlandzkim miasteczku Ballinacroagh. Wydaje się zatem, że wszystko już się ułożyło, nic im nie zagraża a w ich życiu w końcu nastał czas spokoju. I tak chyba jest, choć nie da się ukryć, że siostrom trudno jest oderwać się od przeszłości, która ciągle ma wpływ na ich życie. 
Wracając jednak do teraźniejszości, Lejla, najmłodsza z sióstr, wydaje się być gotowa na to by podjąć ważną decyzję dotyczącą swojego związku z Malachym. Bahar zaczyna szukać nowej drogi dla siebie i niespodziewanie znajduje ją w katolicyzmie. Mardżan natomiast poznaje mężczyznę, który wydaje się być tym na którego czekała. Oczywiście żadne z tych wydarzeń nie przejdzie bez echa wśród miejscowej społeczności, która nie do końca i nie w całości pogodziła się z faktem posiadania wśród swoich członków kobiet 'z innego świata'. Oczywiście, żeby nie było za zwyczajnie i zbyt sielankowo w książce pojawia się nowa tajemnicza bohaterka, którą ledwie żywą znajduje na plaży Estelle Dolmenico, starsza przyjaciółka sióstr Aminpur. Dziewczyna i powód z którego znalazła się niemal martwa na plaży okazują się idealnym przyczynkiem do kolejnych niepochlebnych plotek na temat Iranek i innych  ludzi zaangażowanych w pomoc "syrence". 

"Woda różana i chleb na sodzie" to dobre czytadło; lekkie, łatwe i przyjemne, a przy tym ciekawe, 'pachnące' i posiadające w sobie jakąś głębię. Nie da się zaprzeczyć, że książka ta jest słabsza od swojej poprzedniczki, że niektóre wątki pojawiają się w niej po to by potem nagle rozpłynąć się w powietrzu i zniknąć bez śladu, że inne kończą się banalniej niż byśmy tego oczekiwali, a jeszcze inne wyskakują nagle 'ni z gruszki ni z pietruszki' i nie wiadomo o co biega. Pomimo tego książkę tą czyta się bardzo dobrze, z przyjemnością, ciekawością i z poczuciem dobrze ulokowanego czasu. Ogólnie rzecz ujmując nie jest źle, jest dobrze.
Jak już pisałam wcześniej "seria z miotłą" jak dotąd mnie nie zawiodła i mam szczerą nadzieję, że będzie tak do końca, zwłaszcza, że książek wydanych pod jej szyldem pojawia się na mojej półce więcej i więcej:)


M. Mehran, Woda różana i chleb na sodzie, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009, s.286.

12 komentarzy:

  1. Ja tak mało powiem odnośnie recenzji, wpadłam tylko podszepnąć, że w tytule posta jest błąd, a mianowicie "chleP" ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy :) Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że zwróciłam uwagę :P

      Usuń
  2. Przypomniałaś mi o książkach Mehran. Swego czasu chciałam je przeczytać, później jakoś zapomniałam. Co do serii z miotłą to czytałam kilka książek, ale wiem, że nie wszystkie przypadną mi do gustu. Jednak w ogólnym rozrachunku lubię wydawane pod tym szyldem powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wiem, że nie wszystkie będą dla mnie i dlatego rozmyślnie nie zauważam tych, które mogłyby mi wizerunek tej serii zaburzyć:P

      Usuń
  3. Przepiękna okładka! Sama historia bardzo mnie zainteresowała, lubię podobne lektury. Koniecznie muszę przyjrzeć się z bliska "Serii z miotłą" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj, najpierw przeczytaj "Zupę z granatów", bo to jest jej kontynuacja. Książka ciepła i pachnąca ziołami i orientem:)

      Usuń
  4. obie książki Mehran uwielbiam, choć pierwsza część jest mi bliższa, a "Seria z miotłą" też mnie nie zawiodła:)

    OdpowiedzUsuń
  5. czytałam pierwszą, tej nie mam, ale pewnie jak mi w ręce wpadnie, przeczytam ją również, bo fajny klimat powieści nawet.

    OdpowiedzUsuń
  6. Seria z miotłą należy do jednej z moich ulubionych serii, dlatego cały czas chętnie sięgam po nowe tytuły. Nigdy jeszcze nie zawiodłam się tą serią, dlatego chętnie przeczytam powieść Marshy Mehran:) Okładka jest rzeczywiście intrygująca:)

    OdpowiedzUsuń