Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradniki. Pokaż wszystkie posty

2015-02-13

Dlaczego mnie mniej na blogu i o "Mniej" Marty Sapały.

Nie po drodze mi ostatnio z moim blogiem. Mój synek, który przecież dopiero co się urodził ma już 1,5 roku a co za tym idzie, staje się coraz bardziej wymagającym towarzyszem dnia codziennego. I o ile czas na czytanie książek znajduję codziennie, na pisanie bardzo często brak mi już ochoty i siły. Wszystko to sprowadza się do tego, że już kilka razy myślałam o tym, by Zasiedzisko zamknąć. Głupio mi po prostu przed Wami, bo blog jest a jednak prawie go nie ma. Na przełomie ostatnich kilku miesięcy przeczytałam i porzuciłam w trakcie lektury kilka książek, o których nie wspomniałam tutaj ani słowem. To co to za prowadzenie bloga? Wstyd i tyle. Przed podjęciem finalnej decyzji powstrzymują mnie jednak takie książki jak "Mniej" Marty Sapało. Gdzie bowiem mogłabym tak swobodnie pozachwycać się czymś co zrobiło na mnie kolosalnie pozytywne wrażenie i w jakimś stopniu mnie zmieniło?! Na lepsze. Tylko tutaj :)




Jakiś czas temu czytałam książkę Beaty Sadowskiej "I jak tu nie biegać". Pisałam o tym, że to jedna z tych książek na którą czekałam. Przyszła do mnie w dobrym momencie życia, akurat wtedy gdy potrzebowałam zmiany i brakowało mi jedynie kogoś kto by mnie do niej zmotywował. O książce Marty Sapały myślę identycznie! Dla mnie to taki kop do tego by coś zmienić, nad wieloma rzeczami się zastanowić, niektóre poprawić. Wydaje mi się jednak, że nie każdego ona uwiedzie do tego stopnia co mnie, myślę, że do proponowanych w niej rozwiązań czy pomysłów trzeba dorosnąć. Trzeba zauważyć w swoim dotychczasowym życiu coś co nas trochę przytłacza, co nam nie pasuje, co nas uwiera a wtedy "Mniej" po prostu wchłoniemy! Dla mnie ta książka to tzw. "eye opener". Wiele rzeczy mi uświadomiła i ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że to czego dzięki niej się dowiedziałam wpłynie tylko i wyłącznie na plus na moje, nasze życie.

Bardzo oględnie mówiąc "Mniej" to książka o tym jak walczyć w swoim życiu z wszechobecnym konsumpcjonizmem, jak próbować stać się w jakimś stopniu minimalistą życiowym. Jak do tych problemów zabrała się autorka? Zarówno ona (z mężem i dzieckiem) jak i 11 innych rodzin (choć w skład osób uczestniczących w eksperymencie należały zarówno kilkuosobowe rodziny jak i tzw. single) dobrowolnie zdecydowali się przez okrągły rok ograniczyć do minimum swoją konsumpcję. Skończyły się nieprzemyślane zakupy, zachcianki, poprawiacze humoru w postaci np. nowego ciucha, skończyły się wyjścia do restauracji, kina czy na piwo, skończyło się w końcu wyrzucanie jedzenia, ubrań, czy sprzętu tylko dlatego, że na rynku pojawił się "nowszy model". Założenie było bardzo proste: "kupujemy tylko to co do życia niezbędne". 

Książka Marty Sapały porusza wiele kwestii związanych z minimalizmem i anty-konsumpcjonizmem. Ponieważ działania zaangażowanych w eksperyment ludzi były różne, różne są też poruszane w tej książce kwestie. Czytamy o uprawianiu własnych warzyw, o podróżach bez niepotrzebnych wydatków, o kształceniu dzieci, ciąży i porodzie, przeprowadzkach, remontach, wymianach towarów, o przysługach składanych innym, o ogromnych firmach czerpiących zyski z oszukiwania swoich klientów itp. itd. Okazuje się, że to bardzo rozległy i niesamowicie ciekawy, wciągający temat. "Mniej" ani przez chwilę nie wieje nudą, co więcej, gdy książka się kończy czytelnik czuje wielką satysfakcję z faktu jej przeczytania. Jest dobrze, motywująco, mądrze i potrzebnie! Ja właśnie takiej książki potrzebowałam! :)


M. Sapała, Mniej, Relacja, Warszawa 2014, s.416.

2014-07-01

"I jak tu nie biegać!" Beaty Sadowskiej, czyli "proście a będzie Wam dane" :)

Jak ja potrzebowałam tej książki!!! Potrzebowałam, choć nie miałam o tym pojęcia i od momentu jej pojawienia się na rynku musiał minąć jakiś czas bym zdała sobie sprawę, że "I jak tu nie biegać!" to pozycja jakby szyta na miarę dla mnie!




Nigdy nie chciałam biegać, zawsze gdy próbował mnie do tego namówić mój mąż, który biega od kilku lat, powtarzałam mu, że to nie dla mnie, że chyba sobie ze mnie żartuje i że bieganie to ostatni rodzaj sportu jaki będę w życiu uprawiać. W pamięci miałam to jaką męką zawsze były dla mnie biegi na lekcjach wychowania fizycznego w podstawówce i liceum i dlatego wiedziałam, że dobrowolnie za bieganie nie zabiorę się na pewno. Jazda na rowerze, a i owszem, ale bieganie, nigdy! I tak sobie żyłam z tym moim postanowieniem do momentu urodzenia dziecka. Synek pojawił się na świecie, a ja patrząc na siebie przez ostatnie miesiące stwierdziłam, że muszę wziąć się za siebie, że muszę zacząć się ruszać i musi to być coś co nie będzie ode mnie wymagać dużego nakładu czasu. Zaczęło za mną 'chodzić' to bieganie, zwłaszcza, że wiem ile satysfakcji przynosi ono mojemu mężowi i jak wpływa na jego sylwetkę. Nadal potrzebowałam jednak tzw. kopa i wtedy przypomniałam sobie, że przecież niedawno Beata Sadowska napisała książkę "I jak tu nie biegać!". Z lekkim niepokojem (no bo co może być ciekawego w książce o bieganiu?) kupiłam e-booka i zaczęłam czytać.

Już w trakcie lektury pierwszego rozdziału okazało się, że Beata Sadowska doskonale wie dla kogo i po co tą książkę pisze. Jak sama w niej przyznaje, nie lubi osób, które na siłę chcą z biegania zrobić sport elitarny, który mogą uprawiać nieliczni, wybrani, takich, które zamiast podbudowywać i zachęcać przyszłego biegacza, już na początku chcą ten jego naiwny, dziewiczy zapał do tego sportu ugasić i sprawić, by dali sobie z nim spokój, bo skoro ma być trudno i nie zawsze 'z górki' to po co w ogóle zaczynać? Stosując się do swoich słów, autorka napisała książkę, która aż bucha entuzjazmem i miłością do biegania, która sprawia, że z każdym kolejnym rozdziałem niezdecydowany do tej pory czytelnik powtarza sobie: "no kurcze, to jest sport dla mnie! Muszę chociaż spróbować!" :) "I jak tu nie biegać!" to bowiem nie tylko poradnik jak się do biegania przygotować, jaką dietę przy uprawianiu tego sportu najlepiej stosować czy jak dobierać buty (najlepiej w sklepie dla biegaczy przy pomocy wykwalifikowanego pod tym kątem sprzedawcy). To książka o pasji, która staje się nieodłączną częścią życia, która przynosi mnóstwo satysfakcji, która sprawia, że ranki stają się piękniejsze, a życie jakimś cudem łatwiejsze. To wspomnienia przebiegniętych maratonów, spotkanych tam osób, niezwykłych miejsc, w których przyszło autorce biegać. To opowieści o tym jak czasami baaaaaaardzo nie chce się biegać, ale też o tym jak po dłuższej przerwie nie można się już doczekać, by znów założyć buty biegowe. Moim zdaniem to książka, która każdego jest w stanie zachęcić do biegania, a jeśli nie, to chociaż do myślenia a bieganiu. I chwała Beacie za to, bo właśnie czegoś takiego szukałam!

Ps. Podczas ostatniego pobytu w Polsce wybrałam się do profesjonalnego sklepu dla biegaczy, gdzie polecono mi najpierw przebiegnąć się po bieżni, a później na podstawie nagranego w trakcie mojego biegu filmu, dobrano mi odpowiednie dla mnie obuwie. Buty zatem już mam, teraz muszę jeszcze poczekać, aż kontuzja kolana, której nabawiłam się wykonując innego rodzaju ćwiczenia się zaleczy i..... idę pobiegać! :D


B. Sadowska, I jak tu nie biegać!, Wydawnictwo Otwarte, 2014, s.320.

2012-06-21

Agnieszki Maciąg "Smak szczęścia czyli o dietach, modzie, medytacji i kąpieli w płatkach róż".

Agnieszkę Maciąg lubię 'od zawsze' i jeśli mam być szczera to nie wiem dlaczego akurat ją i dlaczego od tak dawna. Chyba po prostu jej osoba wzbudzała we mnie nie tylko sympatię, ale również jakiś podziw skierowany bardziej do niej jako człowieka niż jako modelki. Gdy kilka lat temu ta sympatyczna, piękna i mądra kobieta wydała książkę kucharską "Smak życia", kupiłam bez wahania. I nigdy tej decyzji nie żałowałam! Książka pięknie wydana, pięknie opowiedziana podarowała mi przepis na najlepszą zupę pomidorową na świecie (! słowa szwagierki nie moje, choć jak najbardziej się z nimi zgadzam), ale również pozwoliła mi trochę inaczej spojrzeć na jedzenie i choć niektórych rzeczy, o których wtedy, w tamtej książce wspominała autorka ciągle się jeszcze uczę, to gdy tylko pojawiła się zapowiedź wydania "Smaku szczęścia" wiedziałam, że tą książkę również kupię i kształcić się będę dalej!




Tym razem w ręce czytelnika trafia nie książka kucharska, ale kompleksowy poradnik poruszający m.in. tematy takie jak dieta, joga, walka ze stresem, moda, dom, pielęgnacja ciała itp. Agnieszka czerpie ze swojego życia i swoich doświadczeń i szczerze opisuje to jak ona postrzega dane dziedziny życia, jak sobie z nimi radzi, do jakich wniosków na ich temat metodą prób i błędów doszła. Przyznaję, że mi bardzo odpowiada sposób w jaki pisze ona np. o diecie. Sama co jakiś czas dochodzę do wniosku, że "pora się odchudzić" i choć nigdy nie stosowałam żadnych drastycznych metod na to by wrócić do swojej wagi, to to w jaki sposób Agnieszka pisze o diecie niełączenia jako o sposobie na zdrowe życie, przekonało mnie by właśnie w tym kierunku podążać i starać się odżywiać w taki a nie inny sposób. Powoli zatem, acz skutecznie wprowadzam zmiany w swoim jadłospisie i  przyznaję, działa. Okazuje się, że nie tak trudno jest porzucić stare przyzwyczajenia na rzecz tych nowych, zdrowszych. Gdyby nie moja nieustanna walka ze słodyczami, byłoby już całkiem dobrze:P Autorka, tak jak w swojej wcześniejszej książce, tak i w tej dzieli się z czytelnikami swoimi ulubionymi zdrowymi przepisami, ciekawostkami dotyczącymi niektórych składników jej diety, ich właściwościami i działaniem, które zaobserwowała na własnej osobie. Wszystko to 'podane' w bardzo przejrzysty, miły dla oka sposób:)

Jak już wspomniałam jednak wcześniej, "Smak szczęścia" nie jest książką kucharską, ale poradnikiem i dlatego w kolejnych rozdziałach znajdziemy m.in. naturalne sposoby na pielęgnację ciała, przepisy na maseczki i odżywki domowej roboty, metody walki ze stresem jaką na przykład jest medytacja (czy to chrześcijańska czy z mantrą), ale nie tylko. Agnieszka poświęca również cały oddzielny rozdział jodze, która jest dla niej nie tylko sposobem na utrzymanie figury, ale również na uwolnienie od napięć, stresów, oczyszczenie umysłu. Ciekawy rozdział, który z pewnością do jogi przekonuje i choć od jakiegoś już czasu ten rodzaj aktywności 'chodzi za mną' to dobrze po raz kolejny przeczytać, że warto. Kiedyś z pewnością spróbuję. Oczywiście modelka zobligowana oczekiwaniami czytelniczek poświęciła również rozdział takim, wydawałoby się prozaicznym rzeczom jak moda, zachowanie młodego wyglądu, dom czy pasja.

Agnieszka dużo czerpie w swoim życiu z filozofii wschodu i w tym poradniku doskonale widać wpływy tej filozofii na jej życie, ale nie tylko. Znajdujemy tu również podrozdział poświęcony świętej Hildegardzie z Bingen, którą Agnieszka w jednym z odcinków "Małej czarnej" nazwała swoją idolką. Poradnik ten daje takie poczucie, że warto w życiu szukać i próbować wielu rzeczy, bo tylko wtedy jest szansa, że znajdziemy to czego szukamy. Sama, sięgając po tą książkę zastanawiałam się na ile będzie ona inna od "Smaku życia", która to pozycja również poruszała temat piękna, urody, nie wspominając o jedzeniu. Podoba mi się to, że nawet przez te kilka lat od powstania tamtej książki Agnieszka nie poprzestała na poszukiwaniach i wprowadzaniu zmian w swoje życie. Wtedy w jej książce znajdowały się przepisy na potrawy mięsne, w tej książce autorka pisze o diecie bezmięsnej na którą przeszła w konsekwencji stosowania diety niełączenia. Lubię osoby w ten sposób poszukujące, może dlatego, że sama jeszcze taką nie jestem, a mam aspiracje???

Z czystym sumieniem zachęcam do kupna tej książki. Jak każdy poradnik nie trzeba jej czytać 'jednym ciągiem', ale można i warto po nią sięgać, gdy akurat szukamy odpowiedzi na jakieś pytanie czy rady. Ja z pewnością będę po nią regularnie sięgać, zresztą tak jak sięgam po "Smak życia" i przepisy tam się znajdujące. Placuszki z cukinii, mniam!:)


A. Maciąg, Smak szczęścia czyli o dietach, modzie, medytacji i kąpieli w płatkach róż, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2011, s.296.