Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminalnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminalnie. Pokaż wszystkie posty

2012-03-31

O wpływie wiosny na moje czytanie i o "Klubie Matek Swatek" Ewy Stec.

Wiosna z premedytacją odebrała mi zapał. Nagle wraz z pojawieniem się pierwszych promieni słonecznych, pierwszych śpiewających ptaków i pierwszych dni bez czapek, szalików, grubych kurtek i ocieplanych butów, pojawiła się we mnie chęć na robienie wszystkiego co związane jest z jakimkolwiek ruchem lub przebywaniem na powietrzu, nie natomiast z książkami. Te zeszły na dalszy plan i cierpliwie, choć prawdopodobnie z niechęcią, czekają na czas kiedy znudzona słońcem, delikatnym ciepłym wiatrem i bezchmurnym niebem wreszcie do nich powrócę lub gdy te pierwsze ciepłe dni przekształcą się w dni gorące i w końcu będę mogła je zabierać ze sobą do parku nad jeziorem by tam cieszyć się ich lekturą. Na razie jednak pat. Nie czytam dużo, książki, które pozaczynałam kilka tygodni temu czekają teraz na to by je skończyć, a ja nawet gdy zabieram się za czytanie to nie sięgam po nie, tylko szukam na swojej półce czegoś nowego, lekkiego, nie wymagającego ode mnie zbyt wiele uwagi czy skupienia, akurat na krótki wieczór po w miarę aktywnym dniu...:)

Po "Klub Matek Swatek" sięgnęłam właśnie z takiego powodu. Książka ta, pomimo swoich wad jakimi z pewnością jest np. jej przewidywalność, zapewniła mi dobrą rozrywkę i kilka naprawdę miłych wieczorów w swoim towarzystwie.




Napisana z humorem powieść Ewy Stec "Klub Matek Swatek" prawdopodobnie powinna być stosowana jako antydepresant dla kobiet w czasie przekwitania. Mnie jednak, delikatnie mówiąc, momentami doprowadzała do rozstroju nerwowego. Świadomość, że kilka starszych już pań mogłoby wpaść na pomysł 'pomagania' w taki a nie inny sposób swoim dzieciom w znalezieniu drugiej połówki mnie osobiście wcale nie cieszy. Dobry pomysł na zabawną książkę, mam nadzieję, że nie na życie:P

"Klub Matek Swatek" to druga książka Ewy Stec po którą sięgnęłam (wcześniej czytałam "Romans z trupem w tle"), dlatego też mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać i czego oczekiwać. Pod tym względem nie zawiodłam się. Powieść ta to okraszona humorem komedia pomyłek z wątkiem kryminalnym, mamy tutaj więc i gangsterów, i tajemniczą Sowę, i zakamuflowanych policjantów, i nieświadomą niczego do końca ofiarę nieporozumienia w osobie głównej bohaterki Ani a także prężnie działającą grupę pań z KMS-u, które chcąc nie chcąc zaistniałą sytuację delikatnie komplikują.

Anka jest 33-letnią, samotną kobietą, która zdaniem swojej matki Beaty nie ma już ani zbyt wiele czasu ani zbyt dużych możliwości na znalezienie męża i przyszłego ojca swoich dzieci. Gdy córka postanawia wyprowadzić się z domu i kupuje mieszkanie, niemogąca pogodzić się z zaistniałą sytuacją Beata wyżala się ze swoich problemów koleżance Danucie. Ta natomiast zabiera ją razem ze sobą w miejsce, o którym Beata nie miała pojęcia, że takowe gdziekolwiek istnieje. KMS, czyli Klub Matek Swatek to miejsce w którym 4 dorosłe kobiety, matki dzieciom i babki wnukom, spotykają się i działają by pomóc innym kobietom swojego pokroju w znalezieniu 'księżniczek' i 'książąt' dla swoich dzieci. Tym razem do właśnie Ania staje się ich 'celem'.

Ewa Stec napisała kolejną całkiem przyjemną w odbiorze książkę, choć nie powiem by mnie ona powaliła na kolana lub pozostawiła jakąś ochotę na więcej 'tu i teraz!'. Wiem również, że do niej nie wrócę, ale pomimo to, po inne książki autorki, gdy nadarzy się okazja z przyjemnością sięgnę. "Klub Matek Swatek" to lektura łatwa, prosta i przyjemna, ale nie obyło się bez wad. Pierwszą i najważniejszą jak dla mnie jest przewidywalność fabuły, czyli fakt, że czytelnik domyśla się kim tak naprawdę jest 'czarny charakter' powieści oraz jak mogą przebiegać i do czego doprowadzić kolejne działania pań z KMS-u. Przyczepić można się również do poczucia humoru bohaterów czy zabawnych sytuacji, które czasami po prostu są niewypałami. Na szczęście jednak częściej podczas lektury tej książki zdarzało mi się w głos śmiać niż z niesmakiem zastanawiać o co chodzi w tym co właśnie przeczytałam. Z chęcią przyczepiłabym się również do kilku niedociągnięć jeśli chodzi o samą fabułę książki i o sytuacje, które wydają mi się co najmniej naciągane na jej potrzeby, ale nie chcę wyjść na  całkowitą pesymistkę i dlatego zostawiam to Waszej ocenie:)

Podsumowując, z przyjemnością powiedzieć stwierdzić, że "Klub Matek Swatek" jako przedstawiciel kategorii 'zabawny kryminał z romansowym wątkiem w tle' lub jak kto woli 'zabawny romans z kryminalnym wątkiem w tle' broni się bardzo dobrze. Pomimo swoich kilku wad książka ta uprzyjemni czas, czasem wywoła w nas wybuch śmiechu, czasem pozwoli spojrzeć na czyjeś problemy z innej perspektywy. Dobra na wieczór:)


E. Stec, Klub Matek Swatek, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010, s.394.

2011-05-24

"Romans z trupem w tle" Ewy Stec.

Szczerze powiem, że zaryzykowałam kupując w jednym czasie dwie książki Ewy Stec: "Romans z trupem w tle" i "Klub Matek Swatek". Nie znałam wcześniej tej autorki i przy zakupie mocno sugerowałam się pozytywnymi opiniami jej czytelniczek. Zachęcały mnie głównie wypowiedzi porównujące trochę jej twórczość do tej przedstawianej przez Joannę Chmielewską (choć w tej chwili wydaje mi się to śmieszne i całkiem pozbawione logiki, bo do tej pory przeczytałam tylko jedną (!) książkę Chmielewskiej). Nakręcał mnie pozytywnie również fakt, że książki Ewy Stec to taki typ literatury kobiecej z humorem i tajemnicą w tle... Ponieważ w tej chwili jestem na etapie, w którym mam już dość pensjonatów, domków, hoteli czy barów nad jeziorem,  morzem czy w górach, a miałam ochotę na coś lekkiego, zabawnego i trochę odmóżdżającego postanowiłam dać Ewie Stec szansę, podwójną!:)




Na pierwszy ogień poszedł "Romans z trupem w tle".
Książka opowiada zwariowaną historię Agnieszki Rusałki, która przyłapuje swojego narzeczonego Jacka na zdradzie. Kobieta załamana tym co się stało wybiera się do baru, by tam w odmętach alkoholu ulżyć swojemu cierpieniu i przetrawić jakoś upokorzenie, które ją spotkało. W barze tym, a jakże, poznaje przystojnego Jerzego Bonda (zbieżność nazwisk raczej nie przypadkowa). Mężczyzna roztacza nad nią opiekuńcze, troskliwe ramię i nie mogącą się utrzymać na nogach kobietę zabiera do siebie do mieszkania. Następnego ranka Agnieszka budzi się w nieznajomym miejscu, jednak szybko sytuacja zostaje wyjaśniona i kobieta powoli zaczyna czuć się conajmniej przyjemnie w towarzystwie tego przystojnego mężczyzny. I nie ma znaczenia, że całkiem przypadkowo znajduje u niego w mieszkaniu ukrytą broń. Dzień jednak pędzi dalej i dziewczya jest zmuszona wrócić do swojego mieszkania i życia. Oczywiście w tym powrocie do rzeczywistości może liczyć na swoje niezastąpione przyjaciółki, które nie tylko ukryją ją przed narzeczonym, ale również zabiorą do wróżki...
Jak łatwo było przewidzieć Agnieszka zrywa z Jackiem. Niestety nie jest jej dane uwolnić się od byłego ukochanego, a to dlatego, iż pojawia się w jej życiu krasnal. Krasnal ogrodowy, który zostaje przysłany do mieszkania Agnieszki jako prezent z okazji ślubu, a którego to Jacek chce koniecznie odzyskać. Zemsta jest jednak słodka i Agnieszka nie ma ochoty tak łatwo się rozstać z krasnalem, zwłaszcza, że ma z Jackiem kilka rzeczy do wyjaśnienia...

Nigdy nie byłam i nie będę fanką krwawych kryminałów, dlatego książki typu "Romans z trupem w tle" są moim zdaniem idealne dla mnie. Nie znaczy to, że książka mnie bezgranicznie zachwyciła, ale że sprawiła mi przyjemność i zagwarantował wystarczającą ilość akcji... "Romans na receptę" napisany jest zgrabnie, posiada wartką akcję, bez niepotrzebnego 'mielenia językiem', ale za to z całkiem przyzwoitą dawką humoru. Dlatego też, pomimo iż w pewnym momencie zaczynamy się domyślać o co w tym wszystkim chodzi, książka w dalszym ciągu wciąga i gwarantuje dobrą zabawę. Cała gama bohaterów nie pozwala nam się nudzić, sytuacje budzą ciekawość, a główna bohaterka sympatię. Oczywiście mamy tutaj też wątek romansowy, który jednak nie nudzi, ale całkiem przyjemnie dopełnia całości. Oczywiście były w tej książce rzeczy, które mnie nie porywały, jak na przykład czytanie o tym, co Agnieszka w danej chwili sobie wyobraża, ale w gruncie rzeczy nie wpłynęło to na mój odbiór tej książki. A odbiór jak najbardziej jest pozytywny. Dostałam bowiem od tej książki to czego oczekiwałam, czyli humor, rozrywkę i łatwą lekturę, która w obecnym momencie mojej kariery studenckiej jakim jest sesja egzaminacyjna, sprawdziła się bardzo dobrze. Cieszę się, że mnie nie zawiodła kompletnie i jest szansa, że "Klub Matek Swatek" też mi się spodoba:)


E. Stec, Romans z trupem w tle, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2009, s.316.